Kilka lat temu na jednej z polskich aukcji internetowych pojawił się cennik Grodzieńskiej fabryki macedońskiej chałwy i orientalnych słodyczy Mikołaja Wasilewicza. „Fabryka” istniała na ulicy Dominikańskiej (dzisiaj Sowieckiej) w latach 30. XX wieku i była bardzo popularnym miejscem odpoczynku grodnian, do którego dzisiaj mogą dorównać chyba tylko jedna czy dwie największe kawiarnie.

Od samego początku trzeba potłumaczyć, że „fabryka” – to naprawdę tylko wielka cukiernia. Słowo fabryka w nazwie – to dla tego, żeby podkreślić wielki zasięg pracy cukierni, jej rozmiar. Wszystko zaczęło się jeszcze Pierwszą Wojną Światową w Białymstoku. W roku 1913 w centrum tego miasta Macedończyk Biso Piejków, uciekinier z objętych wojną Bałkan, otworzył pierwszą na naszych ziemiach buźne albo buziarnie. Buza (w Turcji i Bułgarii boza) – tradycyjny wśród narodów tureckich i Słowian południowych trunek wzmacniający. Przygotowywany z kaszy jaglanej lub płatków owsianych z dodatkiem drożdży i masła śmietankowego ten gęsty o orzechowym kolorze niskoalkoholowy napój stał się bardzo popularny wśród mieszczan.
Już w czasach II Rzeczypospolitej, latem 1927 roku ten sam Macedończyk Biso Piejków, który miał buzarnie w Białymstoku na Rynku Kościuszki, otworzył buziarnie w Grodnie. Była położona przy ulicy Dominikańskiej Nr28. Teraz tam, na rogu dzisiejszych Sowieckiej i Wileńskiej, znajduje się kawiarnia i sklep firmowy fabryki „Komunarka”. Grodnianie byli zachęcani do odwiedzenia tej instytucji reklamowym sloganem „Pospiesz się przekonać”. Akurat tą cukiernie około 1930 roku kupił grodzieński przedsiębiorca Mikołaj Wasilewicz.

 

Już 16 marca 1930 gazeta „Przegląd Kresowy” umieściła następną informacje: „Na Wystawie Światowej w Nicei, która odbyła się w lutym, grodzieńska cukiernia „Orient” Mikołaja Wasilewicza, została wyróżniona spośród wszystkich słodyczy i otrzymała najwyższą nagrodę – złoty medal.

Ta nagroda była świadectwem doskonałości cukierni pana Wasilewicza w dziedzinie sztuki cukierniczej i produkcji orientalnych słodyczy. Produkowane one są tutaj z orzechami, miodem, z czystego cukru, czekolady, kakao, i najwyższej jakości tłuszczów. O jakości smaku tych słodyczy każdy może przekonać się sam. Składamy gratulacje dla firmy „Orient”.
Oprócz buzy w cukierni można było zjeść kawałek chałwy lub wypić filiżankę kawy, zrobionej na maszynie do kawy „Pol-Express”. Jednak po trochu cukiernia rosła i właściciel dodał do jej nazwy słowo „fabryka”. Tak w połowie lat 30. XX wieku powstała „Fabryka macedońskiej chałwy, słodyczy wschodnich i wyrobów cukierniczych”.

Lista „smakołyków” cukierni Pana Wasilewicza jest bardzo interesująca. Niektóre produkty teraz są dobrze znane, choć by w wersji masowej produkcji ze sklepu. To chałwa, nugat i rachatłukum. Chałwa zajmuje całą stronę „cennika”. Była orzechową, waniliową, czekoladową (jasną i „arabską”), rumową, „Mikado”, a także z pomarańczową skórką. Chałwę sprzedawano w seriach 1, 2 i 5 kg, ale, podobnie jak inne słodycze ją można było kupić na wagę w buziarni „Orient”.

 

Rachatłukum był z orzechami, cytrynowy, pomarańczowy, różowy, nugat zaś owocowy i czekoladowy. Jak interesujące byłoby dowiedzieć się przepisy tych słodyczy! Grodniane bardzo umiłowali „sezamki”, grylaż i pastyłę jabłkową. Jak widzimy większość słodyczy produkowano z owoców i warzywa.

Niektóre słodycze produkowane w fabryce Wasilewicza ja bardzo egzotyczne i w Grodnie dzisiaj ich nie kupić. To na przykład czurczchela - popularny gruziński przysmak z różnych orzechów, namoczonych w soku winogronowym zagęszczonym mąką. Drugi egzotyczny słodycz – karioka azjatycka. Ją sprzedawano za 2 złotych 50 groszy za kilogram. Karioka - to kulki z mąki ryżowej i kokosa, obsmażone do utworzenia glazury. Wielką popularnością cieszyły się cytrynki (skórki cytryny w cukrze), a także zrobione podobnie skórki pomarańczy.

 

Część przysmaków robiono z mąki. Na przykład, to tradycyjny dla naszych miejsc makówki, egzotyczny sułtański (turecki) chleb i ciekawe jugosłowiańskie ciasto z nadzieniem jabłkowym.

Jak wyglądały „czekoladowe paluszki”, „muszelki” lub tajemnicze „mazlanki” nie wiemy absolutnie. Jak również nie wiemy receptur wymienionych ciast i tortów. Ale fakt, że buziarnia „Orient” i fabryka chałwy były najbardziej „smacznymi” miejscami Grodna z lat przedwojennych. Lodowata buza, podawana z orzechami, chałwą i innymi smakociami, była ulubionym napojem i dzieci i starszych ludzi. Teraz w tym samym miejscu grodnianie delektują się gorącą czekoladą i kawą, ale być może kiedyś przyjdzie czas na buzę i na wschodnie słodycze.

Scroll to top